Opis
Znów wyruszyliśmy w drogę. Mieliśmy zajechać pod wieczór do Develi. Potem zrozumiałam, co to jest Develi. Nie przypominało Cambaz ani też S?hlar. Paliły się tam nawet latarnie. Nasz osiołek się zmęczył, my też byliśmy pokryci kurzem. Ojciec zadzwonił do drzwi dosyć dużego...